czwartek, 5 kwietnia 2018

Książka: "Zimne popioły" Valentin Musso




Niektóre rzeczy są zbyt straszne, by od razu je pojąć. Inne - nagie, bełkoczące, niezatarte w swej okropności - są zbyt straszne, by je w ogóle kiedykolwiek pojąć. Dopiero później, w samotności, we wspomnieniu, zaczyna świtać świadomość. Kiedy popioły ostygły; kiedy żałobnicy odjechali; kiedy człowiek rozgląda się wokoło i odnajduje, ku swemu zdumieniu, w zupełnie innym świecie.

Donna Tartt, Tajemna historia *


Autor: Valentin Musso
Tytuł: Zimne popioły
Gatunek: kryminał
Wydawnictwo: Wydawnictwo Albatros
Liczba stron: 352

O czym jest książka?

Rok 1999. Aurélien Cochet odkrywa, że jego właśnie zmarły dziadek pracował kiedyś w Lebensborn, nazistowskiej fabryce nadludzi. Placówka, która nazywana była opiekuńczo-wychowawczą, w rzeczywistości zajmowała się gromadzeniem dzieci o aryjskiej urodzie i przekazywaniem ich do adopcji niemieckim rodzinom. 

Aurélien Cochet wstrząśnięty tajemnicą skrywaną przez zmarłego dziadka, postanawia dowiedzieć się prawdy o przeszłości mężczyzny oraz swojej rodziny. Czy młody człowiek rozpoczynając „grzebanie” w przeszłości rodziny liczy się z tym, co przyniosą mu jego działania? Czy bierze pod uwagę fakt, że poszukiwanie prawdy w rodzinnych historiach często przynosi ze sobą wstyd, rozczarowanie i smutek? Czy rozliczenie z przeszłością nie zburzy spokojnego dotychczas życia rodzinnego?


Moje wrażenia:

Muszę przyznać, że książka nie zachwyciła mnie tak, jak się spodziewałam. Temat Drugiej Wojny Światowej (jak już wiecie 😊) jest jednym z moich ulubionych. Każdą więc książkę o tej tematyce chwytam chętnie w dłonie i czytam pochłonięta, od deski do deski. 

Podczas czytania "Zimnych popiołów” pojawiają się spore emocje, kiedy młody człowiek rozpoczyna poszukiwanie prawdy o swoim zmarłym dziadku, a historia tajemniczej placówki sprawia, że delikatny dreszcz przebiega wzdłuż pleców. Z tą powieścią było jednak trochę inaczej, niż z innymi. Wprawdzie ujęła mnie nieznacznie za serce, to jednak nie wstrząsnęła mną, nie porwała, nie zachwyciła, jak to zwykle bywa przy tej tematyce. I nie chodzi o to, że czytając tego typu książki, szukam jedynie dreszczu emocji. Nie było łez, wzruszenia...

Książka jest ciekawa, lecz jakby zbyt „spokojna”. Pisana zupełnie innym stylem, niż się spodziewałam. I chociaż patrząc na całość, można uznać ją za godna przeczytania, to niestety w pewnych momentach mam wrażenie zbyt naciągana.

Sprawdźcie sami, czy „Zimne popioły” ujmą Was za serducha 😊

Ocena:







Do następnego razu!




Obsługiwane przez usługę Blogger.

Obserwatorzy:

Koniecznie zajrzyj!

Książka: "Ja, wersja 2.0" Anna Gruszczyńska, Toon De Kock

Cześć! Chcę dziś napisać parę słów o... książce? Poradniku? Poniższą publikację ciężko wsadzić w sztywne ramy, bo jest naprawdę oryginalną...

Bądź na bieżąco :)

Ocena

2 3 4 5

(Prze)czytane:

Polecamy!

Google+