środa, 21 lutego 2018

Książka: „Dziewczyna z Brooklynu” Guillaume Musso

Hej!



Tytuł: „Dziewczyna z Brooklynu”
Autor: Guillaume Musso
Wydawnictwo: Albatros
Gatunek: literatura obyczajowa

Ilość stron: 361

O czym jest książka?

Poczytny pisarz od kilku miesięcy jest w związku ze stażystką z paryskiego szpitala, Anna. Dziewczyna staje się jego wielką miłością, jednak Raphael nie potrafi pogodzić się z tajemnicami, które skrywa Anna. Dziewczyna za absolutnie nie chce wyjawić tajemnic oraz szczegółów ze swojej przeszłości.
Podczas podróży na Lazurowe Wybrzeże Raphael wymusza na Annie wyznania. Dochodzi do kłótni między nimi. Anna wreszcie wyjawia ukochanemu swoje tajemnice, które okazują się tak straszne i szokujące, że Raphael wstrząśnięty opuszcza hotelowy pokój. Wkrótce potem Anna znika. Wszystko wskazuje na to, że została porwana. Raphael za wszelką cenę chce odnaleźć Annę. Pomaga mu w tym emerytowany policjant, którym pisarz przyjaźni się od długiego czasu.

Szybko okazuje się, że Anna nie jest ta sobą, za którą się podawała, natomiast jej przeszłość jest okropnym koszmarem.


Moje wrażenia:

Książka jest świetna, wprost cudowna. Wielowątkowość i tajemnice pojawiające się jedna po drugiej, że cała historia staje się niezwykle ciekawa. Do tego wszystkiego dochodzi dwutorowa narracja. Fantastyczny wątek wielkiej miłości przeplatający się z tragiczną, mroczną przeszłością Anny wzbudzają dreszczyk emocji towarzyszący od pierwszego do ostatniego zdania. Autor wprowadza mnóstwo retrospekcji i zgrabnie wplata je pomiędzy wszystkie wydarzenia. Niezwykła obrazowość i przede wszystkim lekki, przystępny język.
Powieść trzyma w napięciu i nie puszcza. Podczas czytania nie było ani jednego takie momentu, kiedy czułam się znudzona. Wręcz przeciwnie- nie mogłam pozwolić sobie nawet na krótka przerwę.
Dla mnie jest to historia opowiedziana w sposób idealny.


Gorąco polecam 😊




Ocena:



Do napisania!



poniedziałek, 19 lutego 2018

Książka: "Porachunki" Wojciech Krusiński

Cześć! 

Ostatnio miałam okazję oderwać się od kryminałów i zagłębić się w lekturę współczesnej książki obyczajowej. Powieść, choć dość niewielkich rozmiarów, stanowiła ciekawy przerywnik pomiędzy pozycjami z mojego stałego repertuaru thrillerowo-bajkowo-romansowego ;) 
Przy okazji – dziękuję autorowi książki, panu Wojciechowi za zaufanie i przekazanie nam książki do recenzji. 



Autor: Wojciech Krusiński
Tytuł: Porachunki
Gatunek: obyczajowa
www.goodstory.pl
Liczba e-stron: 150

O czym jest książka?

Dorastający chłopiec, dwunastoletni Adam, zaczytuje się w komiksach o superbohaterach, i chce być taki jak oni. Walczyć o dobro, pomagać słabszym. Pewnego dnia nadarza się sposobność, by się wykazać: duet sporo starszych od niego chłopaków zaczepia w niewybredny sposób koleżankę z klasy Adama. Chłopiec, nie bacząc na siłową i liczebną przewagę prowodyrów włącza się do akcji, w wyniku czego sam staje się kolejną ofiarą "Wodza" i "Szefa". Postanawia za wszelką cenę odpłacić się im pięknym za nadobne, i każdą wolną chwilę zaczyna poświęcać na doskonalenie się na wielu płaszczyznach. 


Moje wrażenia:

Szczerze powiedziawszy: sam początek książki trochę mnie zmęczył. Bardzo szczegółowy opis wydarzenia, które stało się punktem zapalnym kolejnych wydarzeń, wydawał mi się wręcz do bólu rozwlekły i nudny. Jednak z każdą kolejną kartką dochodziłam do wniosku, że był on jak najbardziej zasadny i konieczny, by pomóc nam wczuć się w postać bohatera, wręcz namacalnie doświadczyć upokorzenia, jakie go spotkało, a dzięki temu pozwolić nam na zrozumienie procesów i przemian, jakie w nim zachodziły. 
Pomijając rozwlekły wstęp, reszta książki okazała się bardzo przyjemną lekturą. Zagłębianie się w psychikę nastolatka, obserwowanie tego, jak pospolite (choć oczywiście złe i niedopuszczalne) wydarzenie może wpłynąć na charakter dorastającego chłopca, było ciekawym doświadczeniem. Kartka po kartce obserwujemy, jak szczery i wrażliwy chłopiec, mający doskonałe relacje z wychowującą go samotnie matką: zaczyna kłamać, przyjmować agresję za coś normalnego i potrzebnego w życiu. Podążanie tropem jego pomysłów i decyzji, mimo, że z perspektywy dorosłego niekoniecznie słusznych, skłoniło do zastanowienia się nad tym, jak błahe z pozoru wydarzenia mogą silnie oddziaływać na dopiero co kształtujący się charakter. 


Ocena:





Do napisania!
Więcej o autorze książki:
https://www.facebook.com/Goodstorypl/
http://goodstory.pl/






piątek, 16 lutego 2018

Książka: "Opowieści z Narnii: Książe Kaspian." C. S. Lewis

Cześć! 
Nadal kontynuuję mój kryminalno–bajkowy maraton. W przerwach od Sagi o Fjällbace sięgam po kolejne tomy opowiadające o baśniowej, narnijskiej krainie. Przyszła pora na drugi tom: "Książe Kaspian". 


Autor: C. S. Lewis
Tytuł: "Opowieści z Narnii: Książe Kaspian"
Gatunek: młodzieżowa, fantasy
Wydawnictwo: Media Rodzina
Liczba stron: 221

O czym jest książka?

Znów spotykamy czwórkę rodzeństwa: Piotra, Zuzannę, Edmunda i Łucję. Przygoda z przed roku zdaje się im już wręcz nierealnym wspomnieniem, bajką, którą przyszło im śnić wspólnie. Nagle, w chwili, kiedy nudząc się oczekują na pociąg: narnijska magia znowu zaczyna działać i potężna siła ściąga ich na powrót do bajecznej krainy. Trafiają w gęstwinę, z której wyłaniają się widocznie zapomniane ruiny. W trakcie wędrówki po nich ze zdumieniem uświadamiają sobie, że krążą po resztkach ich cudownego pałacu, który tak kochali. Ze smutkiem zdają sobie sprawę, że ich wieloletnie panowanie nad Narnią: w realnym świecie było zaledwie mgnieniem oka – a więc w drugą stronę jest na odwrót. Dociera do nich, że ten rok, który przeżyli w domu musiał być dla narnijskiej krainy wieloma stuleciami, w ciągu których wydarzyło się wiele rzeczy, niekoniecznie dobrych.
Jak się okazuje: ich przeczucia okazują się smutną prawdą – władzę nad Narnią, nie zawsze przy pomocy uczciwych zagrywek, przejął uzurpator. Nie mając własnego dziecka zostawił przy życiu prawowitego następcę tronu, Kaspiana, jednak bezpieczeństwo chłopca staje się zagrożone, kiedy żona władcy w końcu rodzi mu potomka i młody książe musi uciekać w nieznane.


Moje wrażenia:

Powrót do Narnii okazał się przyjemną odskocznią od cięższych czytadeł. Autor ponownie w lekki i przystępny sposób opisuje przygody znanego już nam rodzeństwa oraz prawowitego następcy narnijskiego tronu, Kaspiana. Przez sporą część książki ich przygody toczą się osobnymi torami, lecz w końcu łączą się we wspólny wątek. Lewis zaczarował mnie swoim stylem, plastycznymi, szczegółowymi lecz nie nudnymi opisami. Chyba już wspominałam, że seria ta jest nie tylko świetną młodzieżówką. Również dorosła osoba, lubiąca baśniowe klimaty i opowieści o równoległych światach z pewnością mile spędzi przy niej czas. Lekkość pióra autora sprawia, że zanurzamy się w narnijską krainę z przyjemnością i z zapartym tchem śledzimy losy bohaterów. 
Na pewno z chęcią będę sięgać po kolejne tomy: mimo mojego zamiłowania do książek cięższego kalibru. Bo takie proste, lecz fajnie napisane historyjki są świetnym sposobem na chwilę totalnego relaksu i powrót do krainy dzieciństwa :) 


Ocena:



Do następnego!




środa, 14 lutego 2018

Ludzie: Walentynki - nasze typy! Książka, film, muzyka

Hej Kochani! 

Dziś świętujemy Walentynki. Co prawda wychodzę z założenia, że trzeba okazywać sobie miłość cały czas, drobiazgami, a nie tylko od święta. Ale mimo wszystko jest to taki dzień (czy też, jak pewnie u większości z nas – dopiero najbliższy weekend), kiedy możemy przygotować swojej drugiej połówce coś ekstra :)


Postanowiłyśmy przygotować wspólny wpis z polecajkami na dzisiejszą okazję. Część z nich będzie... nietypowa 😂 Bo w końcu nie każdy lubi i świętuje ten dzień.

Pati:

Film:
Najlepszy według mnie film o miłości to "Ja Cię kocham, a Ty śpisz". Widziałam setki razy i po prostu mam do niego sentyment. A że ogólnie jestem raczej pożeraczem książkowo-serialowym, a romanse to też nie jest mój ulubiony gatunek, wybór okazał się prosty 😉

Książka:
Z książką będzie trudniej. Jeżeli chodzi o miłość popieprzoną, trudną, dziwną, skomplikowaną, to wskazałabym "Małe życie". Jednak jeśli chodzi o taką bardziej romantyczną i… normalną to "Ania z Zielonego Wzgórza". Zawsze chciałam mieć takiego faceta jak Gilbert 😁

Muzyka:
Hm. Takich typowo romantycznych chyba nie posiadam w zestawieniu. Na pewno lubię Ellie Goulding "Bittersweet". Poza tym Dido "My lovers gone". Nieśmiertelne "The final countdown". Wspaniałe, nastroje "Fire in the water". Mam z nimi wspaniałe, miłosne (i pisarskie) skojarzenia.


Kasia:

Film:
"Z pamiętnika wściekłej żony" - facet chciał pokazać jaki jest "super", wyrzucił żonę na bruk. I tutaj sprawiedliwości stało się zadość. Kobieta podniosła się z upadku a on na szczęście został sam. Hłe hłe hłe 😁

Książka:
Jeśli chodzi o książki o miłości, a raczej jej totalnym braku to wybieram thriller "Za zamkniętymi drzwiami". Ona była głupia i wierzyła w miłość, a on to zwykłe bydle. Więził ją w domu, maltretował, bił. Doczekał się sprawiedliwości (bo ta akurat na świecie jest, czego o miłości powiedzieć nie mogę😉) – zabiła potwora!

Muzyka:
"Nigdy nas nie będzie"



Tak, jak widać nasza Kasia jest anty-walentynkowa, wiec jej typy idealnie sprawdzą się dla singli, lub osób, które obecnie przeżywają niedawne rozstanie.

Aggi:

Film:
"Nigdy w życiu", oglądany już przeze mnie niejednokrotnie. Bo pokazuje, że po nawet po rozpadzie długoletniego związku można bardzo szybko poukładać sobie życie na nowo. Co sama miałam okazję przeżyć 😊


Książka:
Co prawda gustuję głównie w kryminałach, ale w ramach rozluźnienia bardzo często sięgam po proste opowieści o miłości. Tu mam spory dylemat: jestem po uszy zakochana w "Sadze o Ludziach Lodu", a zwłaszcza w jej pierwszych tomach opowiadających historię Tengela i Silje 💜 Drugą serią z miłosnym wątkiem, w której się zaczytuje jest opowieść o Eve Dallas spod pióra Nory Roberts (piszącej tu jako J. D. Rob).

Muzyka:
Oj, tutaj tez mam sporo typów. Perfekt i "Kołysanka dla nieznajomej", hit mojego dzieciństwa, do którego wracam z sentymentem, czyli The Kelly Familly i ich "I can;t help myself" czy też Myslovitz i "Dla Ciebie"



A jakie są Wasze typy? ;) 





sobota, 10 lutego 2018

Książka: "Czarne skrzydła" Sue Monk Kidd

Moi Drodzy!

Po dwóch recenzjach Tess Gerritsen długo zastanawiałam się o czym napisać tym razem :) Postanowiłam wybrać coś „lżejszego” niż kryminał i padło na literaturę piękną obcą. Książka, o którą wybrałam na dzisiaj to idealny tytuł na zimne niedzielne popołudnie. Ale do rzeczy!


Tytuł: „Czarne Skrzydła”
Autor: Sue Monk Kidd
Gatunek: literatura piękna 
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie

Ilość stron: 483


O czym jest książka?

Historia białej młodej kobiety i czarnej niewolnicy osadzona w Ameryce.
Sara jest córka sędziego Karoliny Południowej. Jej ojciec, plantator zalicza się do elity Charlestone. Jedenastoletnia dziewczynka nie potrafi wpasować się w świat, w którym przyszło jej żyć. Nie chce podzielać losu innych kobiet. Marzy o studiach prawniczych. W dniu jedenastych urodzin w prezencie otrzymuje czarnoskórą niewolnicę Szelmę. Jest to kolejny zwyczaj, którego mała dziewczynka nie potrafi zaakceptować. Jest zdania, że drugiego człowieka nie można posiadać na własność, dlatego też nie akceptuje otrzymanego niecodziennego prezentu.

Czarnoskóra Szelma, podobnie jak Sara, od najmłodszych lat buntuje się przeciwko niewolnictwu. Nie potrafi zaakceptować niewolniczego życia, na które została skazana. Jej bunt przeciwko utartym schematom początkowo przynosi jej bolesne kary, jednak upór z jakim broni swoich przekonań ostatecznie doprowadza Szelmę do zwycięstwa.



Losy Sary i Szelmy są ze sobą ściśle związane. Obie, mimo różnicy pochodzeń, wyznają te same wartości. Uważają niewolnictwo za wielkie zło, natomiast pozycja kobiet niemających prawa głosu, jest dla nich czymś zupełnie nieakceptowalnym.

Moje wrażenia:

„Czarne Skrzydła” to niesamowita historia o problemach przynależności rasowej, silnej potrzebie do posiadania prawa głosu, spełniania marzeń oraz równości pomiędzy kobietami a mężczyznami. Losy młodej bogatej Sary oraz niewinnej czarnoskórej niewolnicy Szelmy opisane są w niezwykle precyzyjny sposób. Otrzymujemy bardzo wyrazisty i przejrzysty obraz życia zamożnych i biednych ludzi z Karoliny Południowej oraz zasad jakie tym życiem kierują.

„Czarne Skrzydła” to wręcz niewiarygodna historia ujmująca za serce. Losy dwóch kobiet pochodzących z różnych światów i ich nieugięta walka w imię własnych zasad. Walka z systemem, którą ostatecznie udaję się wygrać. Idealnie stworzony przez Sue Monk Kidd obraz życia w Karolinie Południowej sprawia, że od książki nie jesteśmy w stanie oderwać się ani na chwilę. Momentami śmieszna, zapierająca dech, a w innej chwili wywołująca łzy. Czytałam z zapartym tchem mocno kibicując obu kobietom dotarcia do upragnionego celu – wolności. 

Ocena:



Do następnego!
Kasia 🙋


środa, 7 lutego 2018

Książka: „Sekret, którego nie zdradzę” Tess Gerritsen





Tytuł: „Sekret, którego nie zdradzę”
Autor: Tess Gerritsen
Gatunek: Kryminał
Wydawnictwo: Albatros

Ilość stron: 381






O czym jest książka?

"Sekret, którego nie zdradzę", to kolejna część o detektyw bostońskiej policji Jane Rizzoli i lekarce sądowej Maurze Isles. Ten wspaniały duet musi zmierzyć się z rozwikłaniem zagadki, którą jest śmierć młodej producentki filmów grozy. Jane i Maura wezwane zostają na miejsce zbrodni, gdzie odnajdują młodą dziewczynę leżącą w łóżku. Na dłoni ofiary spoczywają jej wyłupione oczy. Sekcja zwłok prowadzona przez Maurę, nie ujawnia przyczyny śmierci kobiety. Jej śmierć staje się wielką zagadką, którą obie kobiety próbują rozwikłać.

Po kilku dniach znalezione zostaje zwłoki młodego mężczyzny, którego ciało przekute zostało trzema strzałami. Podczas sekcji zwłok lekarka sądowa kolejny raz nie potrafi znaleźć przyczyny śmierci młodego mężczyzny. I choć obie zbrodnie są niezwykle trudną zagadką, wspaniały duet szybko odnajduje klucz, według którego działa zwyrodniały morderca. Z tajemniczymi morderstwami kobiety łączą dwie inne ofiary. Okazuje się, że morderca zabija według pewnego schematu. Posługuje się kalendarzem liturgicznym, a jego zbrodnie przypominają śmierć chrześcijańskich męczenników, których zabito w brutalny sposób. 


Źródłem wszystkich zbrodni jest Lizzi DiPalma, dziewięcioletnia dziewczynka, która zaginęła dwadzieścia lat temu oraz proces sądowy sprzed wielu lat, podczas którego oskarżeni za molestowanie oraz praktyki satanistyczne zostają właściciele domu opieki dziennej dla dzieci.

W trakcie trwania dochodzenia Jane i Maura trafiają na trop młodej kobiety, Holly znała wszystkie ofiary. Mimo, iż dziewczyna strzeże swojej przeszłości, Jane udaje się dotrzeć do prawdy i odkryć tajemnice, które ukrywa Holly. Wkrótce młoda dziewczyna, zmuszona jest stanąć oko w oko z zabójcą, przed którym ukrywała się całe życie. Czy uda się jej uratować swoje życie? Czy u obliczu zagrożenia wyjawi tajemnicę, której przyrzekała kiedyś nie wyjawiać nikomu?

Moje wrażenia:

Przyznam, że „Sekret, którego nie zdradzę” kupiłam zaraz po przeczytaniu „Umrzeć po raz drugi”, tylko po to, aby przekonać się czy Tess Gerritsen jest tak dobrą pisarką, za jaką uznałam ją po przeczytaniu pierwszej książki. Niestety w przeszłości często miałam do czynienia z autorami, których jedne książki były zachwycające, a kolejne zwyczajnie słabe. W tym przypadku, nie zawiodłam się. Gerritsen to wspaniała pisarka, która w „Sekrecie” zbudowana fantastyczną dwutorową akcję posługując się dwoma narratorami. Splata ze sobą wiele wątków, nie pozwalając przy tym, aby czytelnik zgubił się w opowiadanej przez nią historii . Moim zdaniem jej książki są idealne, a „Sekret, którego nie zdradzę” jest jednym z tych tytułów, które po prostu trzeba mieć w swojej kolekcji.

W mojej pojawią się w najbliższym czasie kolejne tytuły Gerritsen.


Ocena:



Buziaki,
Kasia 🙋





poniedziałek, 5 lutego 2018

Książka: "Księżniczka z lodu" Camilla Läckberg

Hej!
Ten rok czytelniczy zaczęłam mniej intensywnie, niżbym chciała, ale wraz z początkiem miesiąca zaczęłam nową pracę, więc jeszcze się wdrażam, doszkalam, a czasem jestem po prostu zbyt zmęczona zamieszaniem mijającego dnia, by brać się za czytanie. Włączam wtedy moja ulubioną playlistę na Spotify i odpływam.
Niby nie robię noworocznych postanowień, ale jednak ;) Stwierdziłam, że pora przeczytać w całości dwie serie, które kiedyś zaczęłam czytać wyrywkowo, bez trzymania się kolejności. Dzięki temu, że w końcu aktywowałam sobie pakiet na Legimi: mogę nadrabiać zaległości bez liczenia na fart, że dorwę w bibliotece własnie ten tom, za który obecnie chcę się zabrać.

Jedną z takich niedokończonych serii jest Saga o Fjällbace: czytałam z niej jeden tom, "Kamieniarz", i styl autorki bardzo przypadł mi do gustu, więc z przyjemnością teraz wróciłam do nadmorskiego miasteczka!



Autor: Camilla Läckberg
Tytuł: Księżniczka z lodu
Cykl: Saga o Fjällbace (tom 1)
Gatunek: kryminał
Wydawnictwo: Czarna Owca
Liczba stron: 424

O czym jest książka?

Po latach nieobecności w rodzinnej Fjällbace – Erika wraca do obumierającej powoli nadmorskiej mieściny. Młodzi wyjeżdżają za pracą w wielki świat, starzy umierają a ich domy masowo wykupywane są przez "mieszczuchów", chcących posiadać wakacyjną posiadłość w uroczym miejscu. Okazuje się, że dom Eriki czeka być może podobny los: po tragicznej śmierci rodziców jej siostra, pod naciskiem męża-tyrana chce sprzedać dom. Jednak emocje związane z rodzinnymi problemami spadają na dalszy plan, kiedy Erika staje się świadkiem, a zarazem samozwańczym śledczym, kiedy we Fjällbace odnalezione zostają zwłoki jej najlepszej przyjaciółki z dzieciństwa.

Moje wrażenia:

Autorka bardzo plastycznie odmalowuje klimat małej mieściny, gdzie dla wielu, zwłaszcza starszych ludzi, ważniejsze są pozory, i przejmowanie się tym "co powiedzą sąsiedzi", niż dbanie o rodzinę, więzi ją łączące i uczucia bliskich. Charakterystyka postaci przedstawiona jest szczegółowo, niektórzy bohaterowie od razu budzą naszą sympatię lub antypatię, inni z kolei są jak skomplikowana układanka, która dopiero wraz z kolejnymi rozdziałami odkrywa przed nami swoje prawdziwe oblicze. Erika i Patrik od razu stali się moimi ulubieńcami, choć uważam, że Läckberg zbyt szybko odkryła karty dotyczące ich wątku i mogła go trochę rozciągnąć na kolejne tomy, trzymając nas trochę dłużej w niepewności, przy okazji czyniąc ten motyw mniej słodkim: choć dla mnie takie historyjki są zazwyczaj urocze 😋


Główny wątek morderstwa niesamowicie wciąga. Fabuła jest skonstruowana w taki sposób, że praktycznie do samego końca obstawiałam jako mordercę zupełnie inną osobę: to cenię w powieściach kryminalnych! Brak oczywistego rozwiązania, które czasem bije nas po oczach już po pierwszych kilku stronach jest niewątpliwym atutem dobrego kryminału czy thrillera. Przy okazji śledztwa: niczym bumerang wraca historia tajemniczego zaginięcia z przed lat, przy okazji wyjaśniając skomplikowane relacje trójki ludzi, którzy – wydawałoby się – nie mogą mieć ze sobą nic wspólnego, bo są tak różni od siebie. 

Pokochałam styl autorki już przy pierwszym spotkaniu z nią, i rozpoczęcie czytania całej serii od początku, w prawidłowej kolejności wcale nie osłabiło moich uczuć do niej. W trakcie czytania mam już kolejny tom sagi, a po kolejne będę sięgać sukcesywnie: choć z przerwami na lżejsze pozycje.

Ocena:



Do napisania!




sobota, 3 lutego 2018

Książka: "Pijany skryba" Katarzyna Kowalewska

Ostatnio było poważnie, to teraz będzie lekko i przyjemnie :)



Autor: Katarzyna Kowalewska
Tytuł: Pijany skryba
Gatunek: literatura współczesna
Wydawnictwo: RW2010
Liczba stron: 224




O czym jest książka?

O pijanym skrybie, a czym innym ;)?

Moje wrażenia:


Pijany skryba” to debiut Kasi Kowalewskiej, ale debiut nie byle jaki, autorka posiada bowiem inteligencję oraz humor i właśnie to połączenie sprawia, że ten tekst jest tak dobry! Co prawda nie przejawiam akurat takiego poczucia humoru, jednak muszę docenić dowcip i styl autorki, która buduje powieść w klimatyczny, humorystyczny sposób
Zarówno Maciek, główny bohater, nieco zagubiony trzydziestolatek, jak i Mariusz, jego najlepszy kumpel, fan siłowni i nagietków, Kinga, mistrzyni nastrojów czy Sylwek, który porozumiewa się z otoczeniem w dość charakterystyczny sposób, są zarysowani grubą kreską. To postaci nietuzinkowe i charakterne, a ich sposób bycia uwidacznia się podczas przygód, które przeżywają. A tych jest niemało, ponieważ Kasia postanowiła nie oszczędzać bohaterów, wplątując ich w coraz to nowe sytuacje. Intryga się zawija, a zakończenie... wcale nie przynosi wszystkich oczekiwanych odpowiedzi, co może sugerować, że z Maćkiem i jego świtą jeszcze kiedyś się spotkamy! Warto dodać, że autorce świetnie udało się wejść w skórę głównego bohatera – mężczyzny. Nieco ironicznie, czasami dosadnie, na pewno żartobliwie.


Autorka ma dobry styl. Jej książka przeniosła mnie na chwilę do dzieciństwa, czasów, kiedy czytałam Musierowicz. I chociaż Kasi nie porównałabym do Małgorzaty to jednak jej proza ma w sobie coś charakterystycznego, co kojarzy mi się z beztroską dziecięcych lat; coś, co przywołuje wspomnienia szkolnych przygód, pierwszych miłości i czasu spędzanego poza domem.
Podoba mi się także okładka, pasuje idealnie!
Z minusów, ażeby jednak się do czegoś przyczepić, napiszę, że zakończenie mogłoby być inne. Czekałam na coś mocniejszego, na wydarzenie, które sprawi, że nie będę mogła doczekać się drugiej części. W tym wypadku czuję pewien niedosyt, ale nie jest to coś, co bardzo mi przeszkadzało.
Pijany skryba” to książka na chandrę i zły humor. Lekka, przyjemna i zakręcona. Dla miłośników przygody i ostrego dowcipu (ale nie tylko) godna polecenia.


Ocena:



Do przeczytania,





Obsługiwane przez usługę Blogger.

Obserwatorzy:

Koniecznie zajrzyj!

Książka: "Jak Cię zabić, kochanie?" Alek Rogoziński

Cześć! Jeśli śledzicie nasz fanpage (i widzieliście WYWIAD ) to wiecie, że Alka uwielbiam! Najpierw trafiłam na jego fanpage, później zapr...

Bądź na bieżąco :)

Ocena

2 3 4 5

(Prze)czytane:

Google+