czwartek, 21 grudnia 2017

Książka: "Zakazane życzenie" Jessica Khoury

Hej!

Święta to dla wielu magiczny czas. Więc dziś o "magicznej" książce, choć nie związanej ze Świętami – stwierdziłam, że obecnie na blogach jest przesyt tych klimatów, więc wstawiam recenzję czegoś innego :)



Autor: Jessica Khoury
Tytuł: Zakazane życzenie
Gatunek: przygodowe, fantasy
Wydawnictwo: SQN
Liczba stron: 352


O czym jest książka?

"Zakazane życzenie" to historia Alladyna i jego lampy, którą chyba większość z nas kojarzy. Ale historia opowiedziana na nowo – o intrygach dworskich, walce o tron, walce o lepsze życie, i w końcu: walce o zakazaną miłość.

Moje wrażenia:

Pomysł na historię opowiedzianą w książce jest ciekawy: autorka opiera się na znanej nam baśni o Alladynie, ale pisze ją od nowa, po swojemu. W książce przeplata się kilka wątków, które zostały dobrze wyważone, opisane szczegółowo, ale bez przynudzania. Poznajemy dżina i jego długą historię, razem z Alladynem przeżywamy rozterki związane z chęcią zemsty na mordercy jego rodziców. Obserwujemy, jak mieszkańcy królestwa walczą o lepsze życie: wolne od zapędów uzurpatora i lęku przed magicznymi stworzeniami.
Opowieść rozwija się tak, jak lubię: nie ma jakiegoś nużącego wprowadzenia, tylko od razu coś się dzieje, a akcja rozwija się z każdą stroną. Istotne informacje, które pozwalają nam zorientować się w czasie i przestrzeni, gdzie rzecz ma miejsce, są wstawiane dyskretnie pomiędzy kolejnymi akapitami, w odpowiednich momentach, wśród głównych wątków.
Osobiście bardzo nie lubię książek, gdzie na "dzień dobry" jesteśmy zarzucani masą informacji, których natłok sprawia, że już stronę później połowy nie pamiętamy i w trakcie czytania albo zastanawiamy się "o co tu chodzi?", albo zmuszeni jesteśmy zerkać na początek tomu.


Książkę czyta się szybko i przyjemnie, napisana jest lekkim i przystępnym językiem. Jednak jedna rzecz dość mocno razi i zwraca uwagę: w rozmowach bohaterów pojawia się sporo współczesnych nam zwrotów, jak chociażby młodzieżowe "ogarnij się". W opowieści, która - w teorii - dzieje się tysiące lat temu takie sformułowania wydają się bardzo nie na miejscu. Nie mam dostępu do oryginalnego wydania, więc nie wiem, ile tu winy samej autorki, ile winy tłumacza; a może każde z nich dołożyło do tego swoją cegiełkę.
Oczywiście, że każda epoka miała swój codzienny język, który nie przetrwał w oficjalnych kronikach. Ale jeśli to współczesne słownictwo jest "winą" autorki, to przepuściła szansę na wykazanie się pomysłowością, pobawienie się w słowotwórstwo. 


Ocena:


Samą opowieść uważam za cudownie magiczną i wciągającą bez reszty! Ale za te bijące po oczach (i początkowo denerwujące) wstawki współczesnego języka odejmuję jedną gwiazdkę.


Do następnego! 





Obsługiwane przez usługę Blogger.

Obserwatorzy:

Koniecznie zajrzyj!

Książka: "Jak Cię zabić, kochanie?" Alek Rogoziński

Cześć! Jeśli śledzicie nasz fanpage (i widzieliście WYWIAD ) to wiecie, że Alka uwielbiam! Najpierw trafiłam na jego fanpage, później zapr...

Bądź na bieżąco :)

Ocena

2 3 4 5

(Prze)czytane:

Google+