czwartek, 9 listopada 2017

Ludzie: Wywiad z... Alkiem!

Cześć!
Autorzy bywają różni. Mimo że w książkowej blogosferze jestem od niedawna, to zarówno trafiłam na osoby, jak i słyszałam, czytałam o różnych "typkach", którym chyba sodówka zbytnio uderzyła do głowy. Traktują czytelników wręcz jak poddanych – bo ja jestem PISARZEM i bijcie mi pokłony ;) 

Na szczęście są też osoby, do których ciągnie nas od pierwszego spotkania. Nie tyle pisarze, autorzy: ale w pierwszej kolejności – po prostu Ludzie. Mili, sympatyczni, w żaden sposób nie wywyższający się z powodu tego, że udało im się napisać (a przede wszystkim wydać) 1, 3 czy nawet 10 książek. Dziś parę słów – oraz parę pytań  – do osoby, na którą natrafiłam zupełnie przypadkiem w zakamarkach Facebooka. Gdzieś wyświetlił mi się na tablicy post, skomentowany przez znajomego. Weszłam na fanpage: i przepadłam! 

Fanpage Alka to miejsce wyjątkowe: kojarzy mi się ze starą, małą, klimatyczną knajpką, gdzie od wielu lat zaglądają te same osoby, znają się i lubią. Alek rozmawia z nami jak ze starymi znajomymi. Słowa "Pan", "Pani" padają z rzadka, jedynie ze strony nowo przybyłych osóbek😉 A wpisy Alka: no po prostu bajka. Nieważne, czy poważne (choć zdarza mu się to sporadycznie), czy też humorystyczne – czyta się je chętnie, co rusz zaglądając na stronkę, czy nie pojawiło się coś nowego. 
A jeśli zdarzy Ci się wysłać do niego jakieś pytanie na priv: nie zdziw się, jak dostaniesz odpowiedź o 1 w nocy i przeklikasz kolejną godzinę. Alku, w sumie nie zapytałam! Kiedy Ty sypiasz, skoro po etacie masz jeszcze czas na plątanie się po nocy? 😁

Obecnie Alek jest dość zajęty: niedawno ukazała się jego kolejna książka: Lustereczko, powiedz przecie, równocześnie promuje książkę napisaną wspólnie z Magdą Witkiewicz. Wiadomo więc – podróże, spotkania promocyjne, niedawne Targi Książki. Zabiegany ten nasz Alek, ale mimo to od razu odpisał TAK, kiedy zapytałam, czy zechce odpowiedzieć na kilka pytań. 

Uff, ależ się rozpisałam 😂 Ale o Alku nie da się w dwóch słowach! Jako wstęp do wywiadu: grafika, która powstała na bazie fotki z jego fan page'a, tak uroczo wygląda w tych słuchawkach (jak TRZYDZIESTOLATEK 😎), że musiałam się nią zainspirować. 




Aggi (P):Mimo zwyczajowego zaprzeczania - jeśli rodzic ma więcej niż jedno dziecko, to do któregoś z nich ma przeważnie, choć często nie do końca świadomie, większy sentyment. Które z Twoich książkowych dzieci jest tym “naj”? Najmłodsze? Najstarsze? Najdłużej dopieszczane? Dlaczego?

Alek (O): Zdecydowanie ze swoich dzieci największym sentymentem darzę dwa, żeby było sprawiedliwie - najgorzej i najlepiej się sprzedające. Pierwsze to "Morderstwo na "Korfu" - książka, którą w całości wymyśliłem na wakacjach i która po powrocie z nich napisała się właściwie sama, bez problemu, bez żadnych zarwanych nocy i chwil zwątpienia. Ale za to jest to moja najmniej doceniona książka, a zarazem też porażka sprzedażowa, bo przez dwa lata od premiery znalazła ona tylko trochę ponad trzy tysiące czytelników. A druga to mój największy - jak dotąd - bestseller czyli "Jak Cię zabić, kochanie?", choćby dlatego, że lubię liczbę, jaka się pojawia w rubryce "sprzedane egzemplarze". A poza tym uważam, że to całkiem przyzwoity materiał na film. Z nowej serii z Różą Krull mam z kolei większy sentyment do "Lustereczko, powiedz przecie" niż "Do trzech razy śmierć".
  
Aggi: Ehh, te rozterki 😉 Sama mając wybrać ulubiona książkę ulubionego pisarza pewnie siedziałabym i dumała nad wyborem do śmierci!

P: Dom bez sierści czy dom bez kota? Podaj 3 powody dlaczego sierść w zupie jest wskazana 😉?

O: Wychowałem się z kotami. Najpierw był Tok, potem Dżaga, potem Prince, a na koniec Haker. Teraz też chciałbym mieć kota, ale poza tym na umyśle, niestety na razie mi to nie grozi. Nie chcę skazywać zwierzęcia na wieczną samotność, a przy trybie życia, który prowadzę - częściej mnie nie ma w domu niż tam jestem. Ale jeśli tylko trochę się uspokoję, to na pewno znów sierść będzie mi pływała w zupie! 

Patrycja: Chyba każdy szanujący się i wystarczająco szalony pisarz ma kota. Ja sobie nie wyobrażam bez swojego :)
Aggi: Ok, kota mam, to może zacznę w końcu książkę, która planuję od 5 lat? 😋


(tak w ramach kociej ciekawostki: moja fotka z Insta i fotka Alka 😂)



Nie, to nie była ustawka, inspiracja, nic planowanego 😂 


P: W jakich “okolicznościach przyrody” pisze Ci się najlepiej? Musisz mieć ciszę i spokój, czy pracując po prostu odcinasz się od otoczenia? Wizja zbliżającego się deadline'u mobilizuje Cię do szybszej pracy, czy nie ma to dla Ciebie znaczenia?

O: Muszę mieć spokój, ciszę, a na biurku napój cytrynowo-miodowo-imbirowy. Z racji tego, że pracuję na pełnym etacie, książki piszę nocami. Ale może to i lepiej. Mam wtedy święty spokój, telefony nie dzwonią, nic mnie nie rozprasza. Piszę, co pół godziny robiąc przerwę na "pięć minut dla kręgosłupa". Szaleję wtedy ze słuchawkami na uszach po pokoju niczym Axl F. Rose na estradzie w czasie Rock In Rio? A co do deadline'u... Dla każdego pisarza to największa z możliwych motywacji. A już dla takiego lenia jak ja - taki bat zdecydowanie się przydaje. 

Patrycja: Ja to kocham deadline'y, naprawdę. Nic nie daje mi takiego kopa. Uwielbiam czuć na szyi gorący podmuch zbliżającego się terminu. Wtedy najlepiej mi się pisze.
Seba: U mnie wygląda to podobnie, z tym ze zamiast szaleć po pokoju ze słuchawkami, to wychodzę na balkon  i odpalam papierosa, wzdycham ciężko i zadaje sobie pytanie „Co ja właściwie robię ze swoim życiem?"


P: Gdzie będzie mieszkał emerytowany Książę Komedii Kryminalnej? Jak wyobrażasz sobie miejsce, gdzie będziesz za te -dziesiąt lat? Małe mieszkanko w gwarnym mieście czy raczej domek na odludziu? Co w nim na pewno będzie musiało się znajdować?

O: Mam to już dokładnie wymyślone: własny domek, nie musi być zbyt wielki, na mojej ulubionej wyspie - Malcie. Blisko plaży, z małym gajem oliwkowym, z dala od wielkiego miasta, ale i na tyle blisko, żebym w razie czego mógł tam bez problemu dojechać. A co będzie się w nim musiało znajdować? Na pewno komputer, duży telewizor, bo jestem filmomaniakiem, i jacuzzi. I, oczywiście, wszystkie prezenty od Czytelników!

Patrycja: Wcale Ci się nie dziwię. Mały domek w miejscu, które się kocha, to chyba marzenie każdego!
Seba: Wow... jestem pod wrażeniem złożoności planów. Gdyby mnie ktoś zadał takie pytanie to zastanawiał bym się między urną a skrzynką. Czy dla autora istnieje coś takiego jak emerytura?

P: Gdyby porwali Cię kosmici i kazali dać im JEDNĄ KSIĄŻKĘ która ma opisać Ziemię i spowodować, że jednak jej nie zniszczą - co by to była za książka?

O: "Władca Pierścieni". Myślę, że kosmici pomyśleliby, że szkoda niszczyć planetę, na której pojawiają się ludzie obdarzeni tak magiczną wyobraźnią jak Tolkien. 

Patrycja: Ja bym chyba im poleciła "Atlas Zbuntowany".


P: Masz zapewnione niepodważalne alibi. Czy skorzystałbyś z możliwości wykorzystania go?

O: Chyba nigdy nie skrzywdziłbym nikogo świadomie. Chyba że z zemsty za krzywdę kogoś mi bliskiego. Ale tak ogólnie jestem pacyfistą i zwolennikiem mądrych dyskusji, a nie pyskówek i rękoczynów.

Seba: Mam tak samo, tylko zwykle określam to w prostszych słowach. I nie przejmuj się – ja też nie potrafię się bić…
Aggi: Szczerze powiedziawszy, mimo bycia zodiakalnym Lwem: staram się być spokojna. Ale jedna osoba do "odstrzału" by się znalazła chyba 😈

P: Jak każda popularna osoba spotykasz z pewnością na swojej drodze nie tylko rzesze fanów, ale także trafiasz na antyfanów. Czy zapadły Ci szczególnie w pamięć jakieś komentarze zarówno z jednej jak i z drugiej strony?

O: Z komentarzy pozytywnych chyba najbardziej zapadł mi w głowę ten, że pani recenzentka chciałaby wyjść za mnie za mąż, bo myśli, że życie ze mną musi być wyjątkowo zabawne. A z tych przykrych nadal najbardziej mnie fascynuje moja stała hejterka z portalu Lubimy Czytać, która uraczyła niegdyś społeczeństwo wziętą z czterech liter sensacją, że moja przyjaźń z Magdą Witkiewicz jest fikcją opłaconą przez nasze wydawnictwo, a poza tym każdą moją książkę oznacza jako "gniot, którego nie dokończyłam czytać" - a mimo to maniacko czeka na kolejne premiery i z miejsca wkłada je na swoją wirtualną półkę "do przeczytania". Albo to jakaś literacka masochistka, albo… zawistna koleżanka po piórze. Obstawiam raczej to drugiej, bo przecież normalna czytelniczka czegoś takiego raczej by nie robiła!


Seba: Coś Ty zrobił tej biednej kobiecie że od razu grozi Ci ślubem? 
Aggi: Oj tak, też kwalifikuję jako groźbę! 


Drogi Alku, w imieniu swoim, ale też reszty ekipy NTB (Agaty, Patrycji i Seby) ślicznie dziękujemy za poświęcony czas!


Do napisania,
Obsługiwane przez usługę Blogger.

Obserwatorzy:

Koniecznie zajrzyj!

KONKURS: Ty wybierasz nagrodę!

Follow my blog with Bloglovin   Cześć :) Na umilenie tej jesiennej szarówki (i w ramach wcześniejszej, świątecznej paczki) przygotow...

Jesteśmy tu:

zBLOGowani.pl

KLIK :)

Bądź na bieżąco :)

Ocena

2 3 4 5

(Prze)czytane:

Google+