piątek, 30 września 2016

Filmowy Piątek - Pi

Pi (1998)

Długo zbierałem się do kolejnej recenzji, ale najzwyczajniej w świecie nie było czasu. W całym pędzie życia nie miałem również czasu oglądać nic nowego, gdyż ze zmęczenia zasypiałem na kanapie przy oglądaniu 40 minutowego odcinka serialu. Ale wracam do żywych i dzisiaj proponuję powrót wspomnieniami do filmu, który ma już 18 lat, a jego pełnoletność nie zmienia faktu, że obraz ten jest wyjątkowy.
Ale może zacznę od tego kto wyreżyserował ten film. Nie kto inny jak Darren Aronofsky, twórca Czarnego łabędzia (2010) czy kultowego i niepowtarzalnego filmu Requiem dla snu (2000). Takie pozycje mówią o reżyserze sporo, a Pi było jeszcze wcześniej. Jest to film dzięki któremu Aronofsky został zauważony

Pi jest filmem legendą. I nie mówimy tu o życiu pi... Zrealizowany w czerni i bieli intryguje swoją tajemniczością oraz swoistym charakterem. Film opowiada o genialnym matematyku, który zafascynowany jest kodami, które dostrzega w każdym aspekcie życia. Główny bohater Max Cohen doszukuje się chociażby wzoru Fibonacciego w kawie z mlekiem czy liściach. Przelicza wartości giełdowe, za pomocą ciągów liczb związanych z cyfrą pi. Zafascynowany jest numerologią i przelicza świętą księgę żydów przy pomocy podstawiania cyfr. Dodatkowo prowadzi rozmowy ze starym profesorem, który prowadził kiedyś podobne obliczenia. Cohen zamyka się w sobie, miewa paranoje i potęgują się jego bóle głowy, które prowadzą do tego, że czuje się śledzony a w końcu popycha go do kontaktu głowy z wiertarką. Każdy nazwałby to schizofrenią...
Czy film jest łatwy? Nie. Czy jest miły i przyjemny? Nie. Czarno biały obraz jest niepokojący i momentami boli w oczy, a drażniące dźwięki powodują nieprzyjemne ciarki. Najbardziej zapierają dech sceny w których kamera przymocowana do samego bohatera, urealnia obraz i wprowadza kolejne elementy nerwowości.  Ale jest to zabieg zdecydowanie celowy, który pozwala wejść w świat genialnego i irracjonalnego świata Cohena. 

Czy film ma przesłanie? Można dostrzec w tym filmie poszukiwanie pierwiastka większego od nas samych. Cohen przez cały film chce udowodnić, że coś lub ktoś steruje tym światem, że jest jakiś wzór i cel. Oprócz tego pokazuje odosobnienie i niezrozumienie tak powszechne w naszym życiu. Tak samo proces autodestrukcji oraz popadania w obłęd. Film roztacza swoistą aurę, która pozwala bardziej czuć odczucia bohatera, niż rozmyślać nad sensem samego obrazu. Osobiście polecam każdemu, kto chce zobaczyć coś innego niż hollywoodzkie superprodukcje. 
czarny piątek

środa, 28 września 2016

Katarzyna Michalak - Sklepik z Niespodzianką (tomy 1-3)

Hej :)

Wreszcie udało mi się znaleźć chwilkę czasu, by coś napisać :) W ciągu ostatnich dwóch tygodni przeczytałam zaledwie cztery książki - w tym trzy, o których będzie dzisiaj mowa. Początkowo miały dla nich powstać osobne posty, ale uznałam, że skoro to seria, to nie ma sensu się rozdrabniać ;)

Dodatkowo w tym tygodniu wraca Filmowy Piątek - recenzja już zapisana, czeka tylko na opublikowanie!






Autor: Katarzyna Michalak


Tytuł: Sklepik z Niespodzianką: Bogusia, Adela, Lidka
Gatunek: obyczajowa
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Liczba stron: 320, 320, 272








O czym jest książka?


Wracając z pracy za granicą Bogusia trafia do Pogodnej, małego miasteczka położonego gdzieś pomiędzy Koszalinem a Kołobrzegiem. Miasteczko od razu skrada jej serce, a widok kamieniczki wystawionej na wynajem sprawia, że dziewczyna porzuca marzenie o kwiaciarni w stolicy i postanawia zostać w Pogodnej na dużej. I tak pojawia się pomysł Sklepiku z Niespodzianką, który w swojej ofercie będzie miał różnego rodzaju "kurzołapki" - drobne bibeloty do ozdoby półek i komódek. Bogusia szybko poznaje mieszkańców, którzy zaciekawieni tłumnie ją odwiedzają. W ten sposób spotyka Adelę - radną w miasteczku oraz Lidkę - miejscową panią weterynarz. Szybko się z nimi zaprzyjaźnia i spędza z nimi coraz więcej czasu. Cała trylogia opowiada właśnie o nich, w kolejnych tomach większość książki poświęcona jest danej bohaterce, ale pozostałe nie odstępują jej na krok. Jest miłość, zdrada, choroba, jest tajemnicza postać pojawiająca się wręcz zza grobu. 




Moje wrażenia:


Książki czyta się szybko i przyjemnie - wszystkie trzy tomy pochłonęłam w jeden!, wcale nie taki długi wieczór. Nie jest to może jakaś powieść wysokich lotów, ale doskonale sprawdza się jako umilacz na jesienne wieczory. Postacie występujące w książce są miłe i uczynne, choć pojawiają się i czarne charaktery ;) Ogólnie seria jest trochę przesłodzona, (prawie) wszyscy są mili, uczynni i w ogóle do rany przyłóż - w prawdziwym życiu niestety rzadko spotykamy się z takimi sympatycznymi postaciami. Ale książki czyta się miło, strony znikają niepostrzeżenie. Polecam w szczególności fankom lekkich i niezobowiązujących lektur, takich typowo do odprężenia się po ciężkim dniu.






Ocena:



czwartek, 15 września 2016

Jestem, żyję :) Czyli gdzie jestem jak mnie nie ma!

Cześć,

w końcu znalazłam chwilę czasu, więc muszę się Wam wytłumaczyć z chwilowej nieobecności na blogu, przerywanej tylko Filmowymi Piątkami - których też ostatnio zabrakło.

Po pierwsze - Filmowe Piątki: nasz Przemek został właśnie szczęśliwym tatusiem (tak, teraz pora na gratulacje ;) ), więc na chwilkę wypadł z obiegu, ale już wkrótce wróci do Was z kolejnymi recenzjami filmów, więc cierpliwie czekajcie - pewnie część z Was doskonale wie, jak pojawienie się dziecka przewraca życie do góry nogami :)

Co do mnie - po paru latach bezrobocia znalazłam pracę! Na dodatek zdalną - siedzę przed własnym komputerem, z moim ulubionym kubiszczem (tak, inna nazwa nie pasuje, bo ma prawie litr pojemności, kiedyś go Wam pokażę :)) z herbatką, czasem nawet z kotem na kolanach. Niestety są minusy takiej pracy - jestem rozliczana tylko z tego czasu, kiedy faktycznie coś robię, a wszelkie przerwy na rozprostowanie pleców i tym podobne są odliczane od czasu pracy. A dostępna muszę być już od przed 10 do 17-18, czasem dłużej, w zależności od tego, ile aktualnie mamy zleceń.

Do tej pory byłam nocnym markiem, spałam do południa, by nocami siedzieć nad książką. Teraz już przed 9 muszę być na nogach, więc już o 22 jestem w łóżku i nie mam siły na nic, nawet na czytanie. Puszczam odcinek jednego z moich ulubionych seriali i szybciutko zasypiam.

Ale, ale - ostatnio w weekend udało mi się pochłonąć fajną trylogię polskiej autorki, właśnie rozłożyłam sprzęt by porobić zdjęcia do postu. Myślę, że nie ma sensu tworzyć trzech osobnych recenzji, umieszczę je w jednym poście, który ukaże się już wkrótce!

Mam nadzieję, że mój organizm niedługo przystosuje się do nowego trybu pracy i znajdę wieczorami chociaż godzinkę na przeczytanie czegoś, bo bardzo mi tego brakuje. Na razie spodziewajcie się recenzji za parę dni i trzymajcie kciuki, by wszystko ułożyło się po mojej myśli :)


Obsługiwane przez usługę Blogger.

Obserwatorzy:

Koniecznie zajrzyj!

Książka: "Jak Cię zabić, kochanie?" Alek Rogoziński

Cześć! Jeśli śledzicie nasz fanpage (i widzieliście WYWIAD ) to wiecie, że Alka uwielbiam! Najpierw trafiłam na jego fanpage, później zapr...

Bądź na bieżąco :)

Ocena

2 3 4 5

Jesteśmy tu:

zBLOGowani.pl

KLIK :)

(Prze)czytane:

Google+