niedziela, 3 lipca 2016

Alex Haley - Korzenie

Witajcie,

dziś będzie o książce, do której co jakiś czas wracam, czytałam ją już ze 4 razy i ciągle mi mało. Nie lubię książek historycznych, nie lubię... Ok, nie jest to typowa książka historyczna, ale o tym za chwile.  




Autor: Alex Haley
Tytuł: Korzenie
Gatunek: obyczajowa/fabularna/historyczna
Wydawnictwo: Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza
Format/Liczba stron: 471




O czym jest książka?


Pewnego dnia Alex Haley postanowił spróbować udokumentować historię, jaką w jego rodzinie przekazywano sobie z ust do ust. O Kunta Kincie, "Afrykańczyku", który jako młodzieniec został porwany z okolic rodzinnej wioski w Gambii. 200 lat historii rodu przekazywanej z pokolenia na pokolenie, w swoistym rytuale, który powtarzano przy każdych narodzinach nowego potomka rodu. Jakież było zdziwienie Alexa, gdy po wielu poszukiwaniach okazało się, że rodzinna historyjka ma swoje odzwierciedlenie w faktach. Autor dotarł aż do Gambii, do wioski w której mieszkał młody Kunta Kinte i z ust tamtejszych griotów usłyszał opowieść o młodym mężczyźnie, który rankiem wyszedł z wioski po drewno na bębęn i nie wrócił. Mężczyzną tym był Kunta Kinte. Towarzyszymy rodowi Kinte od Omoro i jego braci mieszkających w Afryce aż do czasów (prawie) współczesnych, kiedy to Haley prowadzi swoje poszukiwania.



Moje wrażenia:


Jedna z niewielu książek, która sprawia, że mam świeczki w oczach, zwłaszcza czytając ostatnie strony. Nie wiem, co w niej takiego jest, że chwyta za serce. A raczej wiem - to historia o przywiązaniu do własnych korzeni, o wspominaniu przodków i utrzymywaniu pamięci o nich. Kunta Kintę poznajemy w chwili narodzin, dorastamy z nim i poznajemy obyczaje panujące w gambijskiej wiosce. Przeżywamy wraz z nim okres dorastania, narodziny braci - aż w końcu upiorną podróż pod pokładem statku za "wielką wodę". Towarzyszymy mu dość długo, aż jego córka dorasta. Później podążamy za Kizzy, jej synem i kolejnymi potomkami. Prawie 200 lat pracy dla białych, dla potęgi Stanów Zjednoczonych. 
Akcja w Ameryce gęsto okraszona jest informacjami o wydarzeniach historycznych, więc śledzimy również drogę do powstania Stanów Zjednoczonych w takiej formie, w jakiej funkcjonują obecnie. 
Książka napisana jest bardzo przyjemnym językiem, nawet nie wiem kiedy mija te prawie 500 stron drobnego druczku. Opisy afrykańskich zwyczajów są barwne i szczegółowe, aż dudnią w głowie tłuczki do kuskusu. Wcale się nie dziwię, że książka nagrodzona została Pulitzerem. Wcale.




Ocena:


5 to za mało!

Obsługiwane przez usługę Blogger.

Obserwatorzy:

Koniecznie zajrzyj!

Książka: "Jak Cię zabić, kochanie?" Alek Rogoziński

Cześć! Jeśli śledzicie nasz fanpage (i widzieliście WYWIAD ) to wiecie, że Alka uwielbiam! Najpierw trafiłam na jego fanpage, później zapr...

Bądź na bieżąco :)

Ocena

2 3 4 5

Jesteśmy tu:

zBLOGowani.pl

KLIK :)

(Prze)czytane:

Google+