środa, 8 czerwca 2016

Diana Palmer - Skazani na miłość

Hej, 

na odmianę, po dwóch dość ciężkich i specyficznych książkach, dziś przyszła pora na coś lżejszego. Szybka książka na wieczór, ewentualnie dwa. W tomie zawarte są dwie, dość krótkie historie - ja się z całością uwinęłam, jak przeważnie, w jeden wieczór.



Autor: Diana Palmer
Tytuł: Skazani na miłość
Gatunek: romans
Wydawnictwo: Mira / Harlequin
Liczba stron: 363





Moje wrażenia:

Jak już wspomniałam na samym początku - w książce umieszczono dwie, dość krótkie (za krótkie) opowieści. pierwsza z nich (Skazani na miłość) ma zaledwie 187 stron, druga (Nie do pary?) tylko 176. Jak dla mnie to sporo za mało, by zdążyć wczuć się w klimat. Historie są słabo rozbudowane, mało jest wątków pobocznych - a raczej nie ma ich wcale.

Skazani na miłość to historia Kate - lata temu pokłóciła się z opiekunem swojej przyjaciółki, niewiele od nich starszym Jacobem. Wyjechała z okolicy, w której się wychowywała i rozpoczęła karierę reporterki w mieście. Po 6 latach dochodzi do spotkania wrogów, ponownie pojawia się między nimi nić zainteresowania. Biorąc pod uwagę rodzaj literatury, jaki prezentuje powyższy tom - łatwo możemy przewidzieć dalszy ciąg akcji. Pojawiają się różnego rodzaju problemy i przeszkody, ale historia oczywiście kończy się tak, jak na prawdziwy romans przystało. Opowieść poprawna, ale nie porywająca, czyta się szybko, lekko i przyjemnie.

Druga historia, Nie do pary?, ma troszkę ciekawszą otoczkę i mniej przewidywalną fabułę. Akcja rozpoczyna się po wypadku samolotowym - Melisa cudem wychodzi z niego żywa, ale jest nieprzytomna i wymaga natychmiastowej operacji. Personel szpitala znajduje w jej rzeczach akt ślubu, więc lekarz kontaktuje się z jej mężem, Diegiem. Nie wie jednak, że kobieta kilka lat temu uciekła z Gwatemali, gdyż nie mogła znieść życia z mężem, do którego poślubienia została zmuszona. Przypadek sprawia, że po latach małżonkowie znów się spotykają, jednak sprawy komplikuje obecność Matthew, małego synka Melisy. Czy małżonkowie się pogodzą? Czyim synem jest Matthew?


Generalnie książka nie jest zła. To typowa lekka lektura, która nie wymaga od nas zagłębiania się w plątaninę wątków czy skupiania się na szczegółach. Tego typu książki nazywam "odmóżdżaczami" ;)  - są idealne, by przez godzinkę odpocząć od problemów tego świata. Książce daję mocne 3.





0 komentarze:

Prześlij komentarz

Dziękuję za odwiedziny. Jeśli czytałaś/eś tę pozycję, to podziel się swoją opinią w komentarzu!

Obsługiwane przez usługę Blogger.

Obserwatorzy:

Bądź na bieżąco :)

Ocena

2 3 4 5

Przeczytałam:

Google+