Ostatnio dodane:

sobota, 16 grudnia 2017

Książka: "PS Kocham Cię" - Cecelia Ahern

Witam Was serdecznie!
Jestem tu nowa i zaczynam dopiero swoją przygodę z recenzjami. Książkę którą wybrałam dla Was do opisania, nie jest typowym dla mnie gatunkiem który zwykle czytam. Jednak byłam na takim etapie w życiu, że szukałam optymizmu w tym co czytam, a nie tajemnic i krwi. Mam nadzieje, że zachęcę Was do jej przeczytania.




Autor: Cecelia Ahern
Tytuł: Ps Kocham Cię
Gatunek: Obyczajowa
Wydawnictwo: Świat Książki
Liczba stron: 148

O czym jest książka?

W książce jest poruszony temat straty osoby bliskiej zmagań głównej bohaterki z samotnością i procesem żałoby. Losy głównej bohaterki są przedstawione na tle jej relacji z przyjaciółmi i rodziną.


Moje wrażenia:

W pierwszej chwili gdy zobaczyłam tytuł przyszło mi na myśl, że ta ksiązka to jakieś ckliwe romansidło. Już po pierwszym rozdziale wiedziałam, że się pomyliłam. Oczywiście jest to opowieść o miłości ale nie dosłownie. To relacje odgrywają kluczową rolę w powieści. Książka jest napisana prostym językiem i doskonale się ją czyta. Czytelnik może wręcz odnieść wrażenie, że odczuwa ból straty głównej bohaterki.
Moim zdaniem jest to książka, z gatunku tych po przeczytaniu których zastanawiamy się nad sobą, swoim życiem i hierarchią wartości. Dzień każdego z nas jest gonitwą, zmaganiem z prozą życia, w tym całym zamieszaniu zapominamy czasem o tym, co powinno być dla nas ważne. Dla mnie ta książka była momentem zatrzymania się choć na chwile, przemyślenia niektórych spraw. 
Świetnie jest również przedstawiona sytuacja gdzie dla bohaterki załamał się świat po śmierci męża, ale mimo tego dla innych osób w jej otoczeniu życie biegło dalej, bez zmian. Pomimo jednak smutnego wątku uważam tą książkę za optymistyczną. Pokazuje nam, że nawet w tak trudnych sytuacjach wsparcie bliskich jest nieocenione, a po każdej burzy w końcu wyjdzie słońce.

Ocena:


W mojej ocenie książka warta przeczytania w skali od 1-5 daje mocna 4.


Buziaki, 





poniedziałek, 11 grudnia 2017

Książka: "Jak Cię zabić, kochanie?" Alek Rogoziński

Cześć!
Jeśli śledzicie nasz fanpage (i widzieliście WYWIAD) to wiecie, że Alka uwielbiam! Najpierw trafiłam na jego fanpage, później zaprosiłam go do wywiadu, a teraz, po dobrych paru miesiącach leżakowania: wreszcie udało mi się przeczytać jego poprzednią książkę. Tak, kolejność zupełnie na opak, ale czasem tak bywa ;) 


Autor: Alek Rogoziński
Tytuł: Jak Cię zabić, Kochanie?
Gatunek: komedia kryminalna
Wydawnictwo: Filia
Liczba stron: 336



O czym jest książka?

Kasia i Darek byli parą idealną. Byli. Po paru latach małżeństwa ich drogi się zaczęły rozchodzić, a wspólne życie stało się męczarnią. Ale nadal łączyło ich jedno: nadzieja na rychły spadek po bogatej ciotce Kasi z USA. Jednak warunkiem otrzymania go było albo szybkie spłodzenie potomka, albo śmierć jednego z małżonków. Skoro miłością już do siebie nie pałali – łatwo się domyślić, które "albo" zostało wybrane.


Kasię poznajemy, gdy stojąc przy kuchennym blacie dzierży w dłoni tłuczek do mięsa. Właśnie w tej chwili przychodzi jej do głowy – skądinąd niecny plan – na zdobycie spadku bez konieczności rodzenia dziecka. Przecież to takie proste: Darek musi opuścić ten ziemski padół, oczywiście w sposób nie budzący najmniejszych podejrzeń, że ktoś mu w tym pomógł. Jako, że czas biegnie nieubłaganie Kasia krok po kroku obmyśla różne drogi na wykonanie swojego planu. Mało tego, wręcz bez wahania zaczyna wcielać je w życie! Nie wie jednak, że w głowie jej męża podobny plan narodził się już wcześniej. Oboje są zatem, nawet tego nie przypuszczając, zarazem łowcą jak i ofiarą. Ba! Jakby i tego było za mało: pojawia się trzeci gracz w walce o majątek po pani Klementynie.

Moje wrażenia:

Od pierwszych stron polubiłam styl pisania Alka Rogozińskiego: czego próbkę miałam już od dawna na jego fanpage. Już na wstępie otrzymujemy namiastkę jego poczucia humoru –  samo oświadczenie na początku książki sprawiło, że się uśmiechnęłam.


Mimo morderczych zamiarów kobiety: Kasia od razu budzi sympatię czytelnika. Jest wesoła, lekko roztrzepana, ale też i bardzo inteligentna. Poznając bliżej zachowanie i charakter Darka tym bardziej stajemy po stronie Katarzyny. Czytając książkę: co rusz uśmiechałam się pod nosem, a momentami wręcz płakałam. Bo niby proste, nieskomplikowane i precyzyjne plany obojga wciąż się sypią i zbierają żniwo nie do końca tam, gdzie miały to zrobić.
Książkę czyta się bardzo przyjemnie, jest napisana prostym, współczesnym językiem. Wrażliwców mogą urazić niektóre słowa padające z ust bohaterów: ale cóż, tacy są ludzie. A dla mnie bohater ma być w odbiorze jak żywy człowiek, jakiego mogę gdzieś spotkać na swojej drodze, a nie sztucznym, ułożonym tworem, który na kilometr cuchnie plastikiem. 
Mimo, że Jak Cię zabić, Kochanie? czytało mi się bardzo przyjemnie, to zabierałam się do niej na raty, zwłaszcza do pierwszej ćwiartki. Nie jest to jednak w żadnym przypadku wina samej książki: po prostu dopadł mnie jakiś czytelniczy zastój i niemoc, i żadna książka nie potrafiła tego zmienić. Dopiero dzięki twórczości Alka złamałam tę złą passę, bo opowieść jest ciekawa, pełna zwrotów akcji i w końcu wsiąknęłam w nią na tyle, że po kilku podejściach po kilka-kilkanaście stron – resztę pochłonęłam już jak zwykle, i wróciłam do w miarę normalnego trybu czytania! POLECAM zarówno fanom komedii, jak i fanom kryminałów: każdy z nich znajdzie w tej książce coś dla siebie!

Ocena:


A mikroskopijny minusik daję za zakończenie – Alek wie czemu 😂

Do następnego!

czwartek, 7 grudnia 2017

Serial: Shadowhunters (2016/2017)

Cześć!

Maniak ze mnie serialowy strasznie. Staram się oglądać, kiedy mogę, na przykład podczas prasowania. Nie ma to jak łączyć przyjemne z pożytecznym ;)



Tytuł: Shadowhunters 
Gatunek: dramat, fantasy, akcja
Liczba serii/odcinków: 1/13; 2/20 


O czym jest serial "Shadowhunters"?

Cóż. O Nocnych Łowcach, wilkołakach, wampirach 💖 (mam do nich słabość, nic nie poradzę), elfach, czarownikach i Valentinie, który chce zniszczyć podziemnych za pomocą darów anioła. Brzmi ciekawie czy przerażająco? No właśnie...

Moje wrażenia:

Opis może kojarzyć się jednoznacznie: ze Zmierzchem. Przyznam, że miałam pewne obawy, kiedy zaczynałam oglądać, ale wsiąkłam bez reszty. Dlaczego? Sama nie wiem. Ten serial ma coś w sobie, czego nie potrafię wyjaśnić. Akcja przeplata się z wątkami romansowymi, którym (jako kobieta) bardzo, bardzo kibicuję. Podoba mi się wątek homoseksualny, jest naturalny.



W ogóle postacie są mocno zarysowane (niektóre), widać ich przemianę pod wpływem rozwoju akcji. Nie są też doskonałe, co bardzo mi się podoba, nie ma ideałów i ludzie popełniają błędy, które mogą ich sporo kosztować. Tutaj emocje rywalizują z dobrem wyższym: klanu, stada czy wspólnoty. To nie zawsze jest łatwy wybór.

Wydawało mi się na początku, że "Shadowhunters" to historia dla nastolatków, ale teraz już sama nie wiem. Poleciłabym ją każdemu, kto chce odpocząć po męczącym dniu, bo wciąga tak, jak tylko niektóre seriale potrafią. Zostaje w głowie. Aż się boję, co będzie, kiedy znów pół roku będę musiała czekać na trzeci sezon!

Ocena:



Jasne, że chciałam dać pięć, jednak nie wszystko jest w serialu piękne i różowe. Gra aktorska głównej bohaterki, przynajmniej w pierwszym sezonie, pozostawia wiele do życzenia. Są niedociągnięcia, śmieszne momenty (czytaj: żenujące), ale ogólnie to nie ma dla mnie znaczenia. I tak go kocham.



Lecę na kolejny odcinek,














piątek, 1 grudnia 2017

Książka: "Tysiąc imion" D. Wexler

Jesienne wieczory sprzyjają pochłanianiu książek. Tę dosłownie połknęłam. I żałuję, że nie ma więcej.


Autor: Django Wexler
Tytuł: Tysiąc imion
Gatunek: fantastyka
Wydawnictwo: Rebis
Liczba stron: 638


O czym jest książka?

O losach kapitana Marcusa d'Ivorie i Winter Ihernglass, a także Janusa bet Vhalnicha, który ma ambicje sięgające królestwa nieziemskich mocy, które mogą zmienić znany świat. To tak w dużym skrócie.

Moje wrażenia:

Książka „Tysiąc imion” to tak zwana militarna fantasy. W książce odkryjemy świat na poziomie technologicznym z okresu XIX wieku, z muszkietami, prochem i szarżą kawaleryjską. To doskonała powieść dla tych, którzy oprócz fantasy lubią także historię. 
„Tysiąc imion” to pierwsza z pięciu planowanych części cyklu „Kampanie cienia”. Jej bohaterami są głównie Marcus d'Ivoire oraz Winter Ihernglass, ale także pułkownik Janus bet Vhalnich, który jest nowym dowodzącym w garnizonie cesarstwa vordanajskiego. 
Powieść jest wciągająca, pełna tajemnic i magii, która nie wydaje się być zwykłym „czary – mary”, ale potężną siłą, gotową stawić czoło nawet śmierci. Historia Winter i Marcusa, którzy muszą zaufać nowemu dowódcy i wykazać się lojalnością w obliczu pewnych jego ekstrawaganckich zachowań, jest wciągająca. Nie można się oderwać.



Django Wexler stworzył świat pełen męskich przygód, trudnych wyborów i przyjaźni, które zostaną wystawione na próbę. Autor potrafi zaskoczyć czytelnika, co jest dużym plusem powieści. Jego bohaterowie są ludzcy, wrażliwi, pełni obaw, ale jednocześnie odważni i honorowi. „Tysiąc imion” to opowieść, która na długo zapada w pamięć i mam nadzieję przeczytać kiedyś kolejne tomy tego cyklu.
Autor doskonale opisuje bitwy. Pełno w jego książce pyłu, potu i krwi, wystrzałów z muszkietów i zapachu prochu. Czytelnik wsiąka w ten świat, wyobraża go sobie, istnieje razem z bohaterami – jest to zaiste pewnego rodzaju magia. Świadczy to o dobrym warsztacie pisarskim. To debiut, który powinien zostać zauważony. Spokojnie można wysnuć tezę, że Autor wejdzie do grona najlepszych twórców fantasy. W mojej ocenie całkiem zasłużenie.

Ocena:






Pozdrawiam,




poniedziałek, 27 listopada 2017

Film: Morderstwo w Orient Expressie (2017)

Hej!
W sobotę wieczór leżąc już w łóżku rzuciłam do mojego M. hasło: "Idziemy jutro do kina!" W sumie najpierw zapytałam, ale widząc jego skrzywioną minę poprawiłam się i pytanie zmieniłam w zdanie oznajmująco–rozkazujące ;) Jako, że w naszej zapyziałej mieścinie akurat grali premierę, to właśnie na nią się skusiłam.


Reżyser: Kenneth Branagh
Tytuł: Morderstwo w Orient Expressie
Gatunek: kryminał
Wydawnictwo: dwa
Liczba stron: 21






O czym jest film Morderstwo w Orient Expressie?




Rzecz dzieje się w słynnym Orient Expressie, który z powodu złej pogody i niewielkiej lawiny utknął gdzieś pomiędzy stacjami i czeka, aż ekipa ratunkowa utoruje mu drogę. W czasie, kiedy pociąg stoi w miejscu, zostaje zamordowany jeden z pasażerów, bogaty biznesmen. W pociągu znajduje się również słynny detektyw, Hercule(s) Poirot. Znajomy kierownik pociągu prosi go, by rozwiązał zagadkę nim zjawi się policja, do działań której nie ma zaufania.

Moje wrażenia:

Mimo moich kilku spotkań z twórczością Christie – akurat tej książki nie czytałam (starszych adaptacji również nie widziałam), więc szłam do kina pełna zainteresowania fabułą. Jako, że wybór filmu był zupełnie spontaniczny: nawet nie znałam szczegółów obsady, z którą zapoznałam się dopiero podczas drogi do kina 😁 Deep czy Cruz sprawili, że tym bardziej cieszyłam się z nadchodzącego seansu. Fabuła dość prosta i już niejeden raz wykorzystana, ale mimo to oglądałam film z ciekawością. Osobiście strasznie polubiłam kreację Branagh'a, no i oczywiście mojego najukochańszego Deep'a 💝 Mój M. po seansie stwierdził, że Poirot chyba z kapelusza wyciągnął rozwiązanie zagadki, ale w czasie oglądania raczej nie rzuca się to w oczy. A analizując sprawę już na spokojnie, po filmie, można bez problemu złapać tę nitkę, po której szedł nasz detektyw i logicznie wytłumaczyć to, w jaki sposób odkrył tak wiele szczegółów i powiązań. 
Sam Poirot może wydawać się w pierwszej chwili troszkę narcystyczny, ale po dłuższej chwili dochodzimy do wniosku, że jest to po prostu beznamiętne, pozbawione fałszywej skromności stwierdzanie faktów. Z kwestii wypowiadanych przez śledczego zwróciła moją uwagę szczególnie jedna: niestety nie będzie to dosłowny cytat, ale jak najwierniejsze jego oddanie:


Fani pewnej serii z pewnością od razu skojarzą, że podobne (czy wręcz identyczne zdanie) pojawia się właśnie tam 😉
Końcówka filmu troszkę mnie zaskoczyła – nie tyle samo rozwiązanie zagadki, co zachowanie Herculesa w tej sytuacji. 

Ocena:

Oceniając samodzielnie: dałabym pewnie 5, być może z malutkim minusem. Biorąc jednak pod uwagę ocenę mojego towarzysza, mającego dość odmienny gust ode mnie – i starając się być bardziej obiektywna daję (MOCNE!) 4 😊



Do napisania!




Obsługiwane przez usługę Blogger.

Obserwatorzy:

Koniecznie zajrzyj!

Książka: "Jak Cię zabić, kochanie?" Alek Rogoziński

Cześć! Jeśli śledzicie nasz fanpage (i widzieliście WYWIAD ) to wiecie, że Alka uwielbiam! Najpierw trafiłam na jego fanpage, później zapr...

Bądź na bieżąco :)

Ocena

2 3 4 5

Jesteśmy tu:

zBLOGowani.pl

KLIK :)

(Prze)czytane:

Google+